PRZED ŚWIĘTEM ZMARŁYCH ODWIEDZILIŚMY LEŚNE GROBY

W piątek 30. października 2015 nie odbyły się zwyczajowe zbiórki harcerzy z Rivendell i Wszędoczłapów. Zamiast tego umundurowani harcerze wyruszyli wgłąb piotrowickich lasów aby przed zbliżającym się Świętem Zmarłych odwiedzić znajdujące się tam groby zamordowanych w pierwszych dniach II Wojny Światowej harcerzy.

Pod las, na granicę Zarzecza i Kamionki dotarliśmy komunikacją miejską (z kilkoma przesiadkami). Mieliśmy oczywiście (jakże by inaczej) przygody podczas tej podróży – autobus, którym z Manhattanu podróżowała reprezentacja 12 KDH spóźnił się o tyle, że na przesiadkę pod piotrowickim Famurem, a więc na następny autobus, Wszędoczłapy zdążyły tylko dlatego, że (znajdująca się już w tym drugim autobusie) reprezentacja Rivendell poprosiła kierowcę o zaczekanie na resztę grupy. Ale ponieważ jak zawsze byliśmy świetnie zorganizowani, skoordynowani i w stałym kontakcie, cała akcja udała się perfekcyjnie, a dodatkowo pasażerowie autobusu numer 653 mieli okazję kibicować pędzącym do autobusu Wszędoczłapom.

W las wkroczyliśmy kilka minut po godzinie 16:00, było jeszcze całkiem widno, więc mogliśmy podziwiać piękne jesienne kolory. Po około półgodzinnym marszu leśnymi drogami (podczas którego zatrzymaliśmy się w celu obserwacji buszującego w suchych liściach jeża) przybyliśmy do miejsca spotkania z druhem Markiem (przyjechał od drugiej strony lasu) i wkrótce już dotarliśmy do pierwszych grobów.

1

Przeczytaliśmy napis na pomniku, wysłuchaliśmy krótkiej opowieści, a potem w ciszy każdy mógł sam zadumać się nad odwiedzonym miejscem, jego historią, a przede wszystkim nad ludźmi, którzy na zawsze z tym miejscem związali swój los.

2

Aby pozostał po naszej wizycie ślad wysprzątaliśmy pomnik ze śmieci, starych zniczy i kwiatów, odgarnęliśmy liście i zapaliliśmy znicze (niestety odchodząc musieliśmy zagasić ogień, ale to ze względu na konieczną w lesie ostrożność z ogniem).

34

Tymczasem zapadał już zmierzch i do sąsiednich, drugich grobów dotarliśmy już przy ostatnich światłach jesiennego dnia.

W drugim odwiedzonym miejscu wysłuchaliśmy krótkiej gawędy, obejrzeliśmy tablicę dotyczącą „Szlaku Wieży Spadochronowej” (z której dowiedzieliśmy się, że ciała zamordowanych tutaj zostały przeniesione na pobliski cmentarz w Panewnikach), po czym oczywiście uprzątnęliśmy pomnik i zapaliliśmy znicze (znowu co jasne zachowując konieczną ostrożność).

5
6

W międzyczasie zapadł już całkowity zmrok, tak więc zebraliśmy się w kręgu, niezbyt głośno tym razem (by nie obudzić zasypiających już leśnych zwierząt) zawołaliśmy „Czuwaj” i wyruszyliśmy przez ciemniejący, wieczorny, jesienny las ku Zadolu, w miejsce, z którego część z nas odebrali rodzice, a część autobusem wróciła do domów.