Zuchowy obóz w Białym Brzegu 2016

Na obozie cały czas coś się dzieje, więc dopiero dzisiaj zamieszczamy krótką relację z naszego obozowania:

dzień 1 – sobota 9.07
Po zapakowaniu się do autokaru wyruszyliśmy do Białego Brzegu, podróż nie była długa ani uciążliwa, bardzo szybko więc znaleźliśmy się w Kluczewsku, potem we wsi Rączki, wreszcie w lesie, w stanicy Biały Brzeg. Po zakwaterowaniu i rozpakowaniu dokonaliśmy krótkiego zwiadu w terenie, którego efektem były cztery piękne mapy wykonane samodzielnie przez każdą szóstkę. Za pomocą swoich własnoręcznie stworzonych map zuchy odnalazły swoje obozowe koszulki i wkrótce potem spotkały się na kominku, podczas którego okazało się, że są wędrowcami, którzy przybyli właśnie do lasów Śródziemia, gdzie możliwe, że będą mogły spotkać Elfy. Zuchy zapoznały się z wielką mapą Śródziemia, z postaciami tam mieszkającymi oraz z legendą o Trzech Pierścieniach Elfów.

dzień 2 – niedziela 10.07
Dziś rano w ramach majsterki nasze cztery szóstki – Drużyna Herna, Leśne Zuchy, Drwale i Tropicielki Zwierząt wykorzystując dary lasu wykonały piękne herby, które zawisły na drzwiach pokojów. Po obiedzie wyruszyliśmy pieszo piękną drogą przez pola i lasy do najbliższej wsi (Rączki), gdzie część z nas uczestniczyła we Mszy Świętej, a część wzięła udział w grach i zabawach w cieniu wielkiego drzewa. W czasie drogi zaobserwowaliśmy niezwykle rzadkiego ptaka – dudka. Po powrocie szybko przebraliśmy się w stroje plażowe i wyruszyliśmy leśną drogą do rzeki Pilicy, gdzie zuchy pod okiem ratownika kąpały się w pięknej, czystej wodzie. Po kolacji zuchy bawiły się w kalambury i inne wesołe gry.

dzień 3 – poniedziałek 11.07
Po śniadaniu i apelu porannym odbyły się dla zuchów mikrokursy z szyfrów i pierwszej pomocy (podczas których między innymi zuchy miały okazję przećwiczyć rozmowę z dyspozytorem pogotowia ratunkowego). Po obiedzie nawiedziła nas burza, na szczęście szybko mineła i powrociła piękna pogoda, rozpoczęła się więc dla zuchów gra ratownicza, podczas której musiały skompletować apteczkę, wezwać pogotowie, a wreszcie udzielić pierwszej pomocy poszkodowanemu. Podczas tej gry, w pewnej chwili po drugiej stronie łąki, na brzegu lasu zuchy dostrzegły obserwującego je z oddali Gandalfa, który po chwili zniknął w zaroślach. Po powrocie do obozu zuchy odnalazły przyczepiony do obozowej bramy list od Gandalfa wraz z mapą, która zaprowadziła ich do miejsca, gdzie ukryty został pierwszy Pierścień Elfów – Pierścień Ognia (odnalazł go Karol). Następnie odbył się obozowy chrzest zuchów – trzeba było przedostać się przez pajęczyny Mrocznej Puszczy, uśpić pająka, dać się ogolić krasnoludowi (toporem), wreszcie ukraść pióro Królowi Orłów – Gwaihirowi. Gdy zuchy położyły się spać, zostały obudzone i zaprowadzone do Tajemnego Pałacu przed oblicze Najwyższego Króla Elfów w Śródziemiu, który podarował zuchom drugi pierścień – Pierścień Wody, a wszystko odbyło się w ciemnym nocnym lesie, wśród tajemniczych światełek.

dzień 4 – wtorek 12.07
Dzisiaj odbył się „Dzień lasu” u Sindarów – Leśnych Elfów. Przed obiadem zuchy przygotowywały piosenki i scenki o leśnej lub elfowej tematyce (wraz z kostiumami i scenografiami) na wieczorny kominek. Po obiedzie udaliśmy się na dłuższą wędrówkę po otaczającym nasz obóz pięknym i bogatym w ciekawą przyrodę lesie, dokonalismy kilku ciekawych obserwacji i dotarlismy nad rzekę. Tam bawiliśmy się przy brzegu, moczyliśmy nogi w czystej wodzie i prosto stamtąd wróciliśmy na kolację. Po kolacji, podczas kominka szóstki zaprezentowały swoją poranną twórczość.

dzień 5 – środa 13.07
Dzisiaj wstalismy wcześnie rano i wyruszylismy na wycieczke – najpierw udaliśmy się do niesamowitej (przypominającej tolkienowską Morię) Jaskini Raj, w której podziwialiśmy stalaktyty, stalagmity i inne niezwykłe twory krasowe, kupiliśmy pamiątki i ruszyliśmy dalej do Kielc, gdzie zwiedziliśmy fantastyczne Muzeum Zabawek i Zabawy. W tym muzeum, po którym w zajmujący i zabawny sposób oprowadzał nas pan przewodnik nie tylko oglądaliśmy, ale mogliśmy też sami się pobawić. Prosto z muzemu przeszliśmy do Apteki Wyobraźni, do której weszliśmy przez szafę w fabryce cukierków. W tej niezwykłej aptece wzięliśmy udział w zajęciach ćwiczących naszą spostrzegawczość, logiczne myślenie i pamięć, rozwiązywaliśmy np. trudne labirynty. Po zajęciach zatrzymaliśmy się na chwilę w fabryce cukierków i ruszyliśmy na zamek w Chęcinach, z którego podziwialiśmy wspaniałą panoramę Gór Świętokrzyskich. Wieczorem zuchy wzięły jeszcze udział w quizie sprawdzającym co zapamiętały z wycieczki. Wycieczka była bardzo udana i pełna atrakcji!

dzień 6 – czwartek 14.07
Dzisiaj zuchy budowały leśne zuchowe elfickie miasteczko – najpierw przygotowały projekty swoich szałasów, a potem wyszły do lasu i rozpoczęły budowę. Efekty były świetne: po jakimś czasie w lesie stanęły cztery ładne szałasy. Zostały one otoczone czarodziejską Obręczą Meliany, tak więc żadne złe stwory nie mogły się przedostać do wewnątrz. Po kolacji zuchy wyruszyły na marsz na orientację, podczas którego poszukiwały Ukrytego Miasta Gondolin. Gdy do niego dotarły dwójka elfów przekazała im informację, że Pani Galadriela w lesie Lorien nosi ostatni z Trzech Pierścieni i mogą się do niej udać, jednakże w lesie Lorien trzeba poruszać się bezszelestnie. Gdy więc zuchy wróciły z miasta Gondolin do obozu wyruszyły od razu do lasu Lorien, który rozpoczyna się tuż za bramą obozu. Tam naprzeciw zuchom wyszło dwóch elfickich leśnych strażników i doprowadziło zuchy krętą ścieżką przed oblicze Pani Galadrieli, która czekała na nie nad swym zwierciadłem. Wtedy podarowała im swój Pierścień Powietrza i Wiatru, zuchy mają więc już wszystkie trzy pierścienie, jednakże zostały ostrzeżone przez elfa Glorfindela przed Nieprzyjaciółmi – Morgothem i jego sługami, którzy widziani byli w okolicy i mogą skraść pierścienie. I faktycznie, gdy zuchy wracały do obozu Ala zauważyła w oddali dziewięciu czarnych jeźdźców, a w nocy w okolicy słyszane było rżenie koni, musimy więc mieć się na baczności!

dzień 7 – piątek 15.07
Dziś, jak przystało na przyjaciół leśnych elfów – tropicieli, zuchy po śniadaniu wyruszyły na podchody śladami zwierząt, które zaprowadziły ich do stadniny koni. Tam zuchy miały okazję pojeździć na pięknych koniach rasy norweskiej, pod okiem fachowych instruktorów – hodowców koni, co sprawiło im wielką frajdę. Ze stadniny zuchy wróciły w wesołej atmosferze piękną bryczką, która zawiozła je prosto na obiad.
Po obiedzie miała miejsce obozowa olimpiada pod hasłem „Kto dorówna Legolasowi”. Na zuchy czekały różne konkurencje – sprint, spacer po ruchomych pniach, skoki w workach, podbijanie piłeczki i bieg z piłeczką, czołganie się, wyścig na skakance, strzał z procy, wbijanie gwoździa na czas i wyławianie jabłka z miski z wodą. W tym samym czasie odbywały się mecze mopingu (gracze wyposażeni w mopy, poruszając się na płachcie pokrytej pianą muszą wbić piłeczkę do bramki przeciwnika), a na koniec odbył się jeszcze mecz piłkarski (jedyną zwycięską bramkę zdobył Kacper).
Po kolacji udaliśmy się na kominek (który odbywał się przy prawdziwym kominku). Nagle podczas zabaw wbiegła druhna Paulina z wieścią, że ktoś napadł nasz obóz i skradł pierścienie. Wszyscy pobiegliśmy szybko do obozu i faktycznie – naszym oczom ukazał się straszny widok: na korytarzu leżały wywrócone krzesła, sznurki na których wisiały pierścienie były nadpalone, a samych pierścieni nie było… Wróciliśmy więc do kominka a tam… Czekał na nas we własnej osobie Ten, Który Ukradł Pierścienie – straszliwy Morgoth! Trzymał w swych czarnych rękach nasze pierścienie i odszedł w ciemność, do lasu, w potężnej czarnej koronie.
Wróciliśmy więc znów do kominka i dla dodania sobie otuchy pośpiewaliśmy i popląsaliśmy, ale gdy po kominku wyszliśmy na zewnątrz zauważyliśmy przywiązaną do bramy mocno związaną sznurami postać. A był to… druh Bartosz, Morgoth bowiem uwolnił swojego jeńca, którego pojmał podczas napadu. Druh zrelacjonował nam swoją walkę z Morgothem i czarnymi jeźdźcami, tak więc nie pozostało nam nic innego jak tylko… wezwać na pomoc Melianę i jej czarodziejską moc. W kierunku lasu więc zawołaliśmy trzykrotnie „Meliano przybądź” i wrócilismy do obozu by położyć się spać.
Tymczasem… gdy już się kładliśmy, zostaliśmy jeszcze raz wezwani przez kadrę – przybyła bowiem we własnej osobie czarodziejska Meliana z Doriathu! Uspokoiła nas, zapewniła o swojej opiece i rozpostarła swoją czarodziejską obręcz wokół obozu, zapewniła nas też, że jutro w świetle dnia będziemy się mogli zmierzyć z Nieprzyjacielem, a nawet go pokonać, jutro więc wyruszymy przeciw Morgothowi!

dzień 8 – sobota 16.07
To nasz ostatni pełny obozowy dzień. Po śniadaniu wzięliśmy udział w nowej, nieznanej nam jeszcze grze terenowej – grze karcianej. Po grze ruszyliśmy do lasu odwiedzić nasze szałasy, ale gdy tylko minęliśmy bramę obozową, natknęlismy się na ślady Czarnej Ręki na drzewach – od razu zorientowaliśmy się, że zostawił je Morgoth… pobiegliśmy więc ku naszym szałasom, aby sprawdzić czy są bezpieczne. Na szczęście moc Obręczy Meliany działała – ślady Morgotha były na wszystkich drzewach wokół naszego leśnego miasta, jednakże żadnego nie było w środku – Morgoth nie mógł wejść do środka. Okazało się jednak, że nasze szałasy zostały przebudowane, a fortyfikacje wzmocnione przez robotników elfów z Eregionu, których zastaliśmy przy pracy i ktorzy powitali nas śpiewem. Elfowie ci przekazali nam list od Aragorna, który odwiedził przed świtem nasze miasto. W liście tym Król Gondoru i wszystkich Ludzi Zachodu przekazał nam informację o swoim darze dla nas. Ukrył bowiem w lesie najpotężniejszy miecz Śródziemia – Anduril, Płomień Zachodu. Zgodnie ze wskazówkami Aragorna wyruszliśmy w las, daleko za Gościniec i w końcu Kamil wypatrzył ukryty miecz.
Po obiedzie graliśmy w zdobywanie flagi z elementami gry karcianej, a później wyruszyliśmy na łąki nad rzeką, gdzie odbyła się Bitwa Czterech Armii – „szlajfkobicie” naszych czterech szóstek. Gdy bitwa się skończyła dotarliśmy do bram tajemnego pałacu Morgotha i trzykrotnie go wywołaliśmy „Morgocie pokaż się”. I Morgoth wyszedł nam naprzeciw, z naszymi trzema pierścieniami na czarnym łańcuchu i rozpoczęła się Bitwa Pięciu Armii, w której Morgoth został przez nas powalony i pokonany, a pierścienie odzyskane. Wróciliśmy na kolację jako zwycięzcy! Po kolacji odbył się apel kończący obóz – na nim otrzymaliśmy obozowe upominki i nagrody dla zwycięzców – we współzawodnictwie szóstek najlepsze okazaly się Tropicielki Zwierząt – gratulujemy! Po apelu, w głębi lasu odbył się jeszcze kominek z opowieściami z obozu, w czasie którego wspominalismy zabawne i przyjemne wydarzenia.

dzień 9 – niedziela 17.07
Dziś od rana się pakujemy, a po obiedzie wracamy do domu!